czasem
dotykasz mnie
jakbym była ze światła
lub krucha jak lód
by potem
brutalnie
zedrzeć ze mnie niewinność
i wszystkie kolory ciała
czasem
całujesz mnie
jakbyś muskał skrzydła motyla
pojąc się orzeźwieniem
by potem
wgryzać się w ich miękkość
raniąc ostrzem aż do serca
czasem
mówisz
słodko jak miód pszczeli
gęsto spływający z warg
by potem
do ziemi przyszpilić
lodowatym chłodem
gdy zamknę oczy
zniknę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz