Archiwum bloga

środa, 31 października 2012

(27) słońce o poranku

dreaming about the day when you wake up and find
that what you're looking for has been here the whole time


oh I remember you driving to my house in the middle of the night

I'm the one who makes you laugh when you know you're about to cry
I know your favorite songs and you tell me about your dreams
I think I know where you belong, I think I know it's with me


all this time how could you not know baby

you belong with me

sobota, 8 września 2012

(26) połykam szczątki natchnienia


I find shelter in this way
Under cover, hide away
Can you hear when I say
I have never felt this way

Maybe I had said something that was wrong
Can I make it better with the lights turned on

And I'll cross oceans like never before
So you can feel the way I feel it too
And I'll send images back at you
So you can see the way I feel it too

Maybe I had said something that was wrong
Can I make it better with the lights turned on

wtorek, 4 września 2012

(25) zima

kalecząc gardło
prawdą
wychodzę z siebie
i patrzę na siebie

krzycząc prawdę
prosto w twarz
wychodzę słowami z siebie
i mam dosyć siebie

milcząc z tobą
siedzę samotnie
tchnieniem wychodzę z siebie
nie mam odwagi spojrzeć za siebie

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

(24) przenikliwy mróz zimy

Martwię się o swoją psychikę. Ostatnio przechodzę przez bardzo dużą trąbę powietrzną uczuć. Kładę się spać zmartwiona, wstaje wściekła, po czym po kąpieli skaczę z radości. Bez powodu, bez zakochania, bez kłótni, sporów i niepewności.

Siedzę przed komputerem, przebiegam palcami po klawiaturze. Przeczesuję mokre włosy, masuję się po karku, jestem zmęczona, prawie śpię. Podejmuję decyzję, wyłączam laptopa, opieram się o kanapę. Przykrywam się kocem, zaczynam płakać...

Leżę na łóżku, czytając książkę. Nagle przez słowa zalewa mnie fala wspomnień. Jest zbyt silna, nie wytrzymuję jej psychicznie. Rzucam książkę o ścianę, nakrywam się kołdrą aż po czubek głowy. Oddycham z trudem, ale nie interesuje mnie to. Próbuję po prostu o niczym nie myśleć...

niedziela, 12 sierpnia 2012

(23) zimne lato

there's still a little bit of your taste in my mouth
there's still a little bit of you laced with my doubt

you step a little closer to me
still i can't see what's going on

stones taught me to fly
love taught me to lie
life taught me to die
so it's not hard to fall
when you float like a cannonball

sobota, 4 sierpnia 2012

(22) w szarościach jesieni

Czasem wiążę tyle nadziei z jakimś wydarzeniem, a ono wali się, po kawałeczku, na moich oczach.

Leżę na piasku. Właściwie to koc leży na nim, a ja na kocu. Nie wygrzewam się, bo usadowiłam się w cieniu parawanu. Czuję w ustach słony smak wiatru. Przeczesuję palcami włosy, wyczuwam w nich piasek. Biorę do ręki gazetę, czytam od deski do deski każdy felieton i artykuł na temat pośpiechu. Starannie omijam wszelkie wywiady. Najbardziej lubię przyglądać się obrazkom, nie wiem czemu. Może świat wygląda na nich idealnie? Zamykam oczy, gazetę kładę pod głowę i pozwalam moim myślom kłębić się w głowie...

Albo idę wzdłuż plaży. Muszę dojść do anteny wystającej ponad nieliczne drzewa, taki obrałam cel. Potem jeszcze tylko droga z powrotem. Czuję pod stopami piasek, jest twardy. Przyglądam się falom liżącym leniwie brzeg, moje stopy. Czasem pomiędzy moje palce wplątują się glony, jest ich dziś więcej niż zwykle. Słońce grzeje mocno, idę w jego stronę. Przystaje, wchodzę do wody, powoli i ostrożnie. Wybrałam miejsce bezludne, nie chcę, żeby się gapili, kiedy wejdę do wody w ubraniu. Fale najpierw biorą się za moje szorty, najpierw skrawek, a potem nic. Uciekam z wody, poddaję się. W ostatniej chwili wracam się tylko i wyławiam kilka kamieni...

Albo idę podwórkiem, ledwie powstrzymując łzy. Cisną mi się do oczu, prawię czuję ich słony posmak. Słyszę, jak ktoś za mną krzyczy moje imię, żegna się ze mną. Nie chcę go. Ani osoby, ani pożegnania. Nigdy nie lubiłam odchodzić. Zawracam się, ale zamiast mocno go przytulić, tylko przepycham się w drzwiach...

Albo chcę wejść do pokoju. Biorę głęboki wdech, oglądam się za siebie, przeglądam w lusterku. Poprawiam włosy, przywołuję na usta sztuczny uśmiech. W tej chwili wyglądam nawet ładnie. Nie chcę się odwracać, a jednak to robię. Podnoszę ociężale rękę i naciskam klamkę...

(21) letni koniec opowieści


Każe mi robić różne dziwne rzeczy. Zamiast na rysunku wskazać mięśnie brzuch, mówi, żebym pokazała, gdzie u niego one przebiegają. Pod palcami wyczuwam delikatną skórę. Jego brzuch jest twardy. Próbuję wbić palec jak najgłębiej, ale on tylko zabiera moją rękę. Wkłada ją w swoją dłoń. Wyrywam się, nie dam się tak łatwo.
Nagle pochyla się bardzo nisko. Jego twarz znajduje się zaledwie parę centymetrów od mojej głowy. Wpatruję się w swoje odbicie w jego oczach. Patrzy wyzywająco. Jego usta są delikatnie uchylone. Jego oddech pachnie miętą.
- Wiesz jaki jest najsilniejszy mięsień w ludzkim ciele?
- Nie.
- Język.
Wiem, że to prowokacja. Jednak to mi wystarcza. Przykładam usta do jego warg, a mu nic więcej nie potrzeba.
Ma na imię Joe i smakuje mną.